Wiedza dedykowana Tobie

Świat to za mało – wywiad z Albinem Marciniakiem, twórcą Klubu Podróżników. Cz.1

26 lipca 2016

O Alei Podróżników, sekretach turystycznych Polski i tworzeniu map rozmawiamy z Panem Albinem Marciniakiem.

Fotografik, fotoreporter, podróżnik, zapalony taternik, organizator wielu akcji ekologicznych, autor publikacji krajoznawczych. Długo można wymieniać dziedziny, którymi zajmuje się Pan Albin Marciniak. Nasze drogi skrzyżowały się po raz pierwszy, gdy zdecydowaliśmy się wesprzeć tworzony przez niego Klub Podróżników i umieścić witrynę na naszym serwerze. Niedawno spotkaliśmy się, żeby porozmawiać o Alei Podróżników, nowej inicjatywie Pana Albina.

Zawrat

Kei.pl: Klub Podróżników ma długą tradycję slajdowisk i spotkań z ciekawymi ludźmi. Jak to się zaczęło?

Albin Marciniak: Początek slajdowisk był w zasadzie przypadkowy. Dziewięć lat temu współorganizowałem polską wyprawę na najwyższy szczyt Grenlandii, czyli Gunnbjørns Fjeld. To wyprawa, w której brał udział m.in. Leszek Cichy, Marek Kamiński, a także mój kolega Mirek Polowiec, który współfinansował tę wyprawę.

Po powrocie z udanej wyprawy, która była jednocześnie pierwszym zdobyciem przez Polaków najwyższego szczytu Grenlandii, zaprosiłem Leszka Cichego na spotkanie podróżników w Tyrawie Solnej, na Podkarpaciu. Po powrocie spotkaliśmy się ze znajomymi w pubie „9” na Szewskiej po to, żeby przy laptopie pooglądać zdjęcia.

Nie udało nam się obgadać wszystkiego podczas jednego spotkania więc tydzień później spotkaliśmy się ponownie. Manager lokalu zorganizował rzutnik i ekran, więc w ogródku zrobiliśmy slajdowisko, na którym spotkało się około 25 osób. Tydzień później odbyło się pierwsze zaplanowane slajdowisko, w którym brali udział między innymi Zbyszek Marcinkiewicz, kierownik sklepu Polar Sport oraz Jasiek Korlatowicz, który w tej chwili jest ratownikiem TOPRu. Właśnie oni jako pierwsi pokazali swoje slajdy.

Po kilku spotkaniach bardzo szybko zrobiło się ciasno. Ludzie oczekiwali większego skupienia, dlatego zacząłem się rozglądać za innym miejscem.

Padło na pub Śródziemie. Zorganizowałem rzutnik, ekran, ale niestety to miejsce również nie było wystarczające. Coraz więcej ludzi przychodziło na slajdowiska, a na spotkania coraz znamienitsi goście. Marek Kamiński pojawił się 2 lub 3 razy, a Jasiek Mela zadomowił się na prawie rok. Ponownie zacząłem rozglądać się za większym miejscem. Poszedłem do Piwnicy pod Baranami i w zasadzie spadłem im z nieba, bo poniedziałek mieli nieobsadzony.

W tej chwili w Piwnicy pod Baranami działam 6 rok. Nadal bywa ciasno. Na spotkaniu z Elżbietą Dzikowską, cudem udało się zmieścić 155 osób. Podczas spotkania z Markiem Kamińskim , musieliśmy rozstawić ekran w drugiej sali, żeby ludzie, którzy się nie zmieścili, chociaż mogli na ekranie widzieć, co dzieje się w sali kabaretowej. Nie mam zamiaru przenosić slajdowisk w inne miejsca mimo, że wiele osób mi to sugerowało. Jak zauważył Leszek Cichy, lepiej zaprosić 200 osób do sali 100-osobowej, niż 300 osób do sali 1000-osobowej.

To w pewien sposób podnosi prestiż wydarzenia, ta świadomość, że może zabraknąć miejsc.

Ludzie często przychodzą godzinę wcześniej przed spotkaniem i czekają do 19:00. Piwnica wraz ze slajdowiskami stała się już miejscem kultowym. Cześć osób nawet już nie sprawdza programu, na stronie czy na Facebooku. Po prostu przychodzą.

1502518_605108799563474_1800563948_n

W jaki sposób wybiera Pan prelegentów?

Wcześniej zabiegałem o prelegentów, ale miejsce stało się na tyle rozpoznawalne, że w tej chwili otrzymuję zgłoszenia od ludzi zainteresowanych możliwością wystąpienia. Nie ma obecnie żadnego problemu, żeby zapełnić grafik, wręcz przeciwnie. Czasem mam problem, żeby ludzi zadowolić. Nawet z dobrymi materiałami czasem przesuwam ich na pół roku do przodu.

Zdarza się odmówić podróżnikom?

Tak, zdarza się i niejednokrotnie z bólem serca. Jeżeli mam do wyboru podobne tematy, na przykład Azję, która jest bardzo popularna ostatnio, to wybieram tylko najlepsze materiały. Jeżeli mam do wyboru Elżbietę i Andrzeja Lisowskich, to chętniej wybiorę ich opowieści, niż osoby, która pojechała z biurem podróży na wycieczkę po Chinach.

Osoby, które przesyłają mi swoje propozycje proszę zawsze o link do bloga lub strony albo o kilka zdjęć, żebym zobaczył, jak to wygląda. Przyznam jednak, że unikam tematów głębszych, jak choćby pokazu slajdów z indyjskiego ślubu. Temat przewodni nie jest zbyt związany z podróżami.

slajdowiska klub podrózników

Które spotkania szczególniezapadły Panu w pamięć?

Spotkanie z Elżbietą Dzikowską, którą uwielbiam i staram się utrzymywać z nią stały kontakt. Zapraszając Elę myślałem, że będzie to godzinne spotkanie. Przygotowałem miejsce na scenie, znalazły się kwiaty, pojawił się również Mieczysław Święcicki. Byłem gotowy na to, by rozmowę poprowadzić.

Moje zdziwienie było ogromne, gdy moja rola chwilę po rozpoczęciu rozmowy dobiegła końca. Ela chodziła po scenie trzy godziny! Dla wszystkich to był powrót do wczesnego dzieciństwa. Każdy w pamięci ma program „Pieprz i wanilia”, gdzie Tony Halik ze swoją słynną kamera na drewnianym trójnogu jeździł z Elżbietą po świecie. Ela o tym opowiadała i tym samym przywracała nam tę młodość.

Przeczytaj drugą część rozmowy:

Świat to za mało – wywiad z Albinem Marciniakiem, twórcą Klubu Podróżników. Cz.2

 

Świat to za mało – wywiad z Albinem Marciniakiem, twórcą Klubu Podróżników. Cz.1
5 (100%) 9 głosów