Wiedza dedykowana Tobie

“Miłość do sprzętu analogowego a fascynacja cyfrowymi technikami obróbki dźwięku” – wywiad z Maciejem Polańskim

19 września 2017

Zapraszamy na niezwykle inspirującą rozmowę z Maciejem Polańskim. Właściciel serwisu Musoneo swoją przygodę z realizacją dźwięku rozpoczął w latach 90. Dziś skupia się na rozwoju wideo-portalu i filmach instruktażowych, które w swoim założeniu mają wypełnić lukę w ofercie edukacyjnej szkół i akademii muzycznych.

Chwytliwa nazwa to połowa sukcesu. Skąd pomysł na serwis Musoneo?

Założeniem było stworzenie możliwie krótkiej, dźwięcznej nazwy kojarzącej się z muzyką i nowoczesnością, która jednocześnie będzie łatwa do przeniesienia na język angielski w przyszłości. Po pierwszej burzy mózgów w gronie znajomych i przyjaciół okazało się, że domeny pod wymyślonymi przez nas nazwami są wprawdzie dostępne, ale za grube tysiące dolarów… Ostatecznie unikalną nazwę Musoneo wymyśliła moja ukochana żona!

Co określiłby Pan największym sukcesem marki?

Budowanie portalu i jego marki to proces. Stworzenie pierwszych kilkugodzinnych kursów zajęło prawie rok czasu. Obecnie na portalu jest blisko 150 godzin wysokiej jakości materiałów instruktażowych wideo, w tym darmowych kursów i testów sprzętu muzycznego.
Najbardziej cieszy mnie to, że od początku platforma musoneo była kojarzona z wysoką jakością. Odzwierciedlają to wyłącznie pozytywne opinie dotyczące flagowego produktu, czyli Pełnego Dostępu do wszystkich kursów online.

Spontaniczne maile z podziękowaniami za tworzenie kursów ogromnie mnie motywują. Utwierdzają w przekonaniu, że pomagam wielu hobbistom i muzykom czerpać więcej radości z tworzenia muzyki – bo przecież o to właśnie chodzi! Technologia nieustannie się rozwija i łatwo się pogubić. Z częścią użytkowników utrzymuję kontakt mailowy. Na podstawie przesyłanych przez nich prac słyszę, jak ogromne postępy czynią już po kilku miesiącach nauki. To z kolei dowodzi skuteczności moich kursów.

Jak wyglądały Pana początki z realizacją dźwięku. Skąd zainteresowanie tym tematem?

W przeważającej mierze jestem samoukiem. Kończyłem prywatną szkołę muzyczną, w której uczyłem się gry popularnego repertuaru na organach JVC z klawiaturą nożną. Pobierałem także lekcje improwizacji od rosyjskiego gitarzysty jazzowego. Od liceum udzielałem się jako klawiszowiec, a będąc na studiach grałem w zespole Funky Trip Foundation.

Następnie stworzyłem duet producencki z Pawłem Piechurą pod szyldem Star Of 77. Na swoim koncie mamy sporo wydawnictw na składakach promocyjnych i płytach winylowych z muzyką klubową. To był fascynujący okres w moim życiu i powoli myślę o tym, by znów stworzyć jakiś ciekawy projekt, co na pewno znajdzie swoje ujście także na Musoneo:)

Strona w dużym stopniu bazuje na materiałach wideo, zakłada Pan, że materiał w takiej formie jest lepiej odbierany przez odbiorcę?

Zdecydowanie tak. Dlatego właśnie postanowiłem porzucić posadę redaktora prowadzącego i odejść z redakcji magazynu drukowanego. Uważam, że uczenie się obsługi programów komputerowych, nauki gry czy technik realizacji dźwięku z artykułów lub książek jest znacznie trudniejsze. W niektórych wypadkach nawet bezcelowe – jak choćby w przypadku masteringu. Dobrze przygotowany kurs wideo pozwala przekazać więcej informacji w krótszym czasie, a także zawrzeć niezwykle istotne przykłady dźwiękowe, a nawet cytaty wideo. To po prostu znacznie lepiej przyswajalna forma przekazu i przyjemniejsza w odbiorze. Część moich materiałów, jak choćby Kurs miksu z Warsawmix czy kurs Sekrety Producentów z Pyshem, zostało realizowanych głównie w oparciu o ujęcia z profesjonalnej kamery. Dzięki temu ogląda się je prawie jak telewizyjne programy dokumentalne.

Jest to Pana autorski projekt, czy ktoś jeszcze odpowiada za sukces wideo-portalu?

Tak, to mój autorski projekt. Jako, że nie jestem informatykiem, stworzenie samej strony zleciłem firmie GoodMedia. Mechanizmy logowania, odblokowywania dostępu do filmów, integracja modułów płatności – to wszystko przerasta możliwości przeciętnego realizatora dźwięku czy blogera 😉 Uznałem, że lepiej będzie jak skupię się na tym co potrafię, czyli na tworzeniu kursów wideo.

fot. Warsztaty z produkcji muzycznej, Warsaw Mixdown Suite, 2013

Jakie materiały można obecnie znaleźć w pańskiej ofercie e-learningowej?

Na platformie można znaleźć kursy dotyczące teorii muzyki i podstaw realizacji dźwięku, obsługi wybranych programów DAW oraz kontrolerów (Ableton Live/Push, Cubase, FL Studio, Maschine) i syntezatorów. Ale to nie wszystko. Publikuję także prezentacje profesjonalnie zmiksowanych projektów muzycznych w różnych gatunkach – od hip-hopu i down tempo, poprzez pop-rock, funk i house. Są także szkolenia wspomagające szlifowanie określonych umiejętności – obróbki partii wokalnych, stosowania korekcji barwy dźwięku, programowania perkusji, tworzenia przejść w muzyce elektronicznej oraz remiksów.

Czy homerecording i dostęp do stosunkowo tanich i dobrej jakości urządzeń niezbędnych do realizacji ma odczuwalny wpływ na branżę z punktu widzenia profesjonalnego realizatora dźwięku?

Z badań prowadzonych m.in. na zlecenie organizatorów targów NAMM w Stanach Zjednoczonych wynika, że większość osób – i to niezależnie od wieku – pragnęłoby umieć grać na jakimś wybranym instrumencie, lecz nigdy nie miało ku tego okazji lub… dostatecznej determinacji (śmiech).

Niemal każdy ma w posiadaniu komputer, do którego wystarczy podłączyć niedrogą klawiaturę sterującą, zainstalować darmowe oprogramowanie i już możemy wydobywać z niego rozmaite dźwięki, tworzyć przeróbki ulubionych utworów itd. Sky is the limit – dosłownie!

Dostęp do stosunkowo tanich urządzeń oczywiście podnosi konkurencyjność. Kiedy wszyscy mamy dostęp do tych samych narzędzi liczy się to, jak kreatywnie je wykorzystamy. Coraz mniej miejsca jest dla naśladowców, bo kopiując trudno zwrócić na siebie uwagę. Dlatego warto szukać własnego stylu i unikalnej formuły.

fot. Szkolenie z zakresu obsługi programu Steinberg Cubase Tips&Tricks, DJ Shop, Wrocław, 2013

Ludzi utalentowanych nie brakuje, a więcej z nich niż kiedyś ma szansę zaistnieć. Nakłada się na to wszechobecność muzyki (w tym darmowej) w sieci. To przekłada się na stale malejące wpływy z publikacji nagrań, a co za tym idzie znacznie mniejsze niż kiedyś wsparcie wytwórni w zakresie choćby nagrania czy miksu utworów. Artysta jest pozostawiony sam sobie z całym procesem realizacji – albo dostarczy gotowy produkt, albo straci szansę na zaistnienie.

Dlatego coraz częściej wśród moich użytkowników i studentów na warsztatach pojawiają się znani kiedyś z pierwszych stron gazet muzycy. Chcą, ale też muszą realizować swoje muzyczne pomysły sami. Bez wiedzy dotyczącej technik miksu, nie potrafią zrealizować swoich projektów na zadowalającym poziomie. Tego nie da się robić intuicyjnie, dlatego staram się pomagać w szybszym osiągnięciu tego celu. Samo posiadanie farb nie oznacza, że namalujemy dobry obraz.

Ile czasu pochłania przygotowanie filmu instruktażowego?

Wydaje się, że wystarczy usiąść przed ekranem komputera i włączyć na kilka minut mikrofon… W praktyce stworzenie dobrego filmu instruktażowego pochłania często więcej czasu niż napisanie artykułu do prasy. Wymaga przygotowania przykładów dźwiękowych, przećwiczenia rozmaitych procedur w ramach oprogramowania czy wykonań na klawiaturze, aby w najkrótszym możliwie czasie przedstawić dane zagadnienie w praktyce. Tych praktycznych umiejętności dziennikarze i autorzy książek często po prostu nie mają. Dlatego właśnie do książek podchodzę z dużym dystansem. Bo przecież to praktyka jest najważniejsza w naszym fachu. Sporo czasu może zająć także montaż filmów. Wszystkie zmiany ujęć, kadrowanie czy ramki z tekstem ułatwiające zapamiętanie pojęć trzeba niestety wstawiać ręcznie. Zdarza się, że nagrywam kilka filmów danego cyklu w ciągu dnia, ale czasem potrzebuję nawet tygodnia na sfinalizowanie jednego 20-30 minutowego testu.

A co jest najtrudniejsze?

Najbardziej czasochłonne są testy. Wymagają poznania urządzenia czy oprogramowania i jego rozmaitych funkcji w większym stopniu, niż może to być kiedykolwiek potrzebne przeciętnemu użytkownikowi. Wszystko po to, by przedstawić jego zastosowania, mając na uwadze różne potrzeby różnych grup ludzi.

Ktoś może przecież pragnąć wykorzystać instrument do gry na scenie, ktoś inny będzie zainteresowany jego zakupem wyłącznie w celu tworzenia jakichś kosmicznych efektów dźwiękowych. Tego pierwszego będą interesować budowa instrumentu, klawiatura i gotowe presety, tego drugiego głównie możliwości toru syntezy, dostęp do kluczowych parametrów i łatwość programowania.

Czy kursy online są w stanie zastąpić zajęcia “na żywo”?

Moim zdaniem tak, ale jak każda forma samokształcenia wymaga pewnej dyscypliny i konsekwencji. Obsługi programów najlepiej uczyć się oglądając film instruktażowy na drugim ekranie, w razie potrzeby zatrzymując odtwarzanie co jakiś czas. Prezentacje miksów czy kursy z zakresu produkcji muzycznej można oglądać nawet na telefonie, najlepiej podłączając do niego dobre słuchawki. Przywiązuję ogromną wagę do jakości dźwięku. Choć ostatecznie jest on kodowany do formatu MP3 przy rozdzielczości 320 kbps to odpowiednio przygotowane przykłady przed i po obróbce danego rodzaju pozwalają wychwycić najdrobniejsze niuanse brzmieniowe – choćby podczas masteringu (ostatniego etapu realizacji nagrań). Poza tym zanim ruszy produkcja danego kursu, zawsze wiem już z góry, jak powinna prezentować się całość. Kolejne odcinki zawierają zwykle odniesienia do poprzednich, a ich ułożenie nie jest przypadkowe – dlatego warto oglądać je po kolei.

wywiad musoneo

fot. Studio Efektura, warsztaty Musoneo z miksu i masteringu, 2015

A jeśli ktoś będzie wolał spotkanie face to face?

Organizuję także warsztaty stacjonarne. Stanowią one okazję do poznania warunków pracy dużego studia nagraniowego/post-produkcyjnego, kontaktu z najnowszym sprzętem i technologią, dobrymi mikrofonami, udziału w sesji produkcji muzycznej. Umożliwiają zadawanie pytań i wymianę doświadczeń pomiędzy uczestnikami. W ramach warsztatów oferuję także opracowanie (miks i mastering) utworów uczestników, dzięki czemu mogą przekonać się co mogą poprawić w swoich nagraniach i czego powinni się jeszcze nauczyć, choćby właśnie z kursów wideo. Podsumowując, każda forma zdobywania doświadczenia praktycznego jest wskazana.

Od czego zacząć naukę?

Myślę, że każdy kto obejrzał mój kurs Domowe Studio Nagrań jest dobrze wyposażony w zestaw podstawowych pojęć i może ruszać z nauką obsługi wybranego programu. Następnie można przystąpić do zdobywania konkretnych umiejętności, choćby właśnie tworzenia barw czy miksowania. Wiele programów służących produkcji i rejestracji nagrań tzw. DAW (ang. Digital Audio Workstation) jest rozwijana od 20-30 lat, w którym to czasie obrasta w całą masę bardziej i mniej użytecznych funkcji.

Co z nauką samodzielną na podstawie instrukcji? W sumie zawiera ona wszystkie potrzebne informacje…

Objętość instrukcji przekracza często 1.000 stron. To sprawia, że samodzielna nauka obsługi jest bardzo trudna i frustrująca. Ja czytam te instrukcje od deski do deski, żeby przedstawić pracę z danym programem w sposób łatwy do zrozumienia, na praktycznych przykładach. Osiągnięcie pewnej biegłości w obsłudze wybranego DAW to podstawa. W trakcie różnych prób i tworzenia szkiców muzycznych poznaje się całą masę narzędzi, takich jak instrumenty i efekty. Ich nauka to zwykle kolejny etap. Równolegle warto rozwijać swoją wiedzę dotyczącą teorii muzyki.

fot. Seazone 2017, Warsztaty pt. “Muzyka elektroniczna w domenie analogowej – miks i mastering z Maciejem Polańskim”

Który z kursów wideo był dla Pana najtrudniejszy w przygotowaniu, czy z któregoś jest Pan najbardziej dumny?

Nie kopiuję pomysłów zagranicznych portali czy wydawnictw. Staram się tworzyć unikalne kursy, które są owocem moich własnych zainteresowań oraz pasji do zgłębiania różnych zagadnień związanych z dźwiękiem. Dobrymi przykładami mogą być mój bestseller pt. Syntezatory bez tajemnic oraz kurs Efekty typu delay i ich tajemnice. Szczególnie dumny jestem z tego ostatniego, ponieważ omawiam w nim niezwykle istotne z punktu widzenia świadomego kształtowania przestrzeni i stereofonii kwestie. Udowadniam, że to nie same narzędzia, ale sposób w jaki ich używamy decyduje o rezultatach.

fot. Panel dyskusyjny Seazone 2017, od lewej: Tomasz Wróblewski (Estrada i Studio), JC Concato (Po-intBlank), Adam Milwiw-Baron (Szkoła Muzyki Nowoczesnej), Maciej Polański (Musoneo.com), Mateusz Telega (Akademia Dźwięku)

Gorąco polecam także swój najnowszy kurs Analizator widma, mierniki LUFS, RMS, Peak i inne, z którego można dowiedzieć się bardzo wiele na temat własności dźwięku oraz metod jego analizowania – zarówno pod kątem barwy dźwięku, jak i przestrzeni stereo oraz dynamiki. Prezentuję w nim wnioski i obserwacje wynikające z mojej kilkuletniej praktyki w zakresie profesjonalnego miksowania nagrań. Podpowiadam też jak przygotować nagrania do emisji w sieci – co wbrew pozorom nie jest takie oczywiste. Jestem pewien, że po uważnym obejrzeniu tego kursu, wiele osób natychmiast będzie wiedziało co poprawić w swoich nagraniach.

Wykorzystuje Pan najnowocześniejsze techniki realizacyjne, co natomiast sądzi Pan o brzmieniu analogowych sprzętów?

Nasz słuch jest bardzo czułym narządem – uwielbia drobne niedoskonałości, nieregularności, a nawet zniekształcenia dźwięku. To wszystko cechy urządzeń analogowych, które ze względu na swoją budowę i tolerancję poszczególnych podzespołów wykazują różne anomalie. W pewnym sensie realizacja nagrań w domenie cyfrowej, przy wykorzystaniu wyłącznie oprogramowania, jest trudniejsza. Chcąc uzyskać „analogowe” brzmienie, musimy włożyć znacznie więcej pracy w jego ukształtowanie. We wprowadzaniu zakolorowań dźwięku typowych dla różnych urządzeń pomagają coraz lepsze ich emulacje.

fot. Wykład podczas 138. międzynarodowego zjazdu realizatorów dźwięku Audio Engineering Society dot. różnych aspektów pracy w środowisku komputerowym, w szczególności związanych z korzystaniem z narzędzi wtyczkowych.

Obecnie lepiej rozumiemy na czym polega fenomen brzmienia analogowego, dlatego możemy tworzyć pięknie, miękko i przestrzennie brzmiące cyfrowe nagrania, pełne brzmieniowych odniesień do ery analogowej.

Swego czasu na portalu zamieściłem nagrania, w których naprzemiennie przedstawiałem te same fragmenty poddane masteringowi cyfrowemu i analogowemu. Tylko dwie osoby spośród ok. 40 podały komplet poprawnych odpowiedzi. Co więcej, kolejne trzy osoby rozpoznały różnice, ale podały komplet niepoprawnych odpowiedzi. To dowód na to, jak bardzo subtelne są to różnice.

Nie mam jednak wątpliwości co do tego, że przyszłość jest „cyfrowa” – choć nie bez dodatków źródeł analogowych, o czym świadczyć może niesłabnąca moda na syntezatory analogowe.

Niemal nikt już nie nagrywa na taśmę, w związku z tym na którymś etapie dźwięk zawsze trafia do komputera i jest zamieniany na ciąg zer i jedynek. Jeśli pominąć niewielki odsetek muzyki wydawanej na płytach winylowych i kasetach magnetofonowych, konsumujemy głównie treści cyfrowe.

Ważnym elementem strony są opinie klientów, jak zdobywa Pan rekomendacje?

Większość opinii jest pisana spontanicznie przez użytkowników w ramach korespondencji z redakcją. Zwykle po otrzymaniu takiej wiadomości pytam, czy mogę fragment zacytować – w ten sposób na stronę trafia 99% opinii użytkowników. Część opinii pochodzi z fanpage na Facebooku, co nie wymaga już dodatkowej autoryzacji.

fot. Szkolenie indywidualne w Addicted To Music Studio, od lewej: Maciej Polański (prowadzący), Aleksander Łabędziński

Czym kierował się Pan w wyborze hostingodawcy? Portal jest pełen obszernych materiałów wideo…

Prowadzę sprzedaż dostępu do odpłatnych treści na portalu, zatem jego sprawne i stabilne działanie było dla mnie priorytetem. Bo choć za streaming wideo odpowiada w tym wypadku firma Vimeo, od początku zakładałem że muszę zapewnić szybki i niczym niezakłócony dostęp do stron zawierających filmy nawet kilkuset osobom jednocześnie. W praktyce odwiedziny liczone w setkach czy tysiącach rozkładają się na cały dzień, ale przedpremierowe pokazy czy publikacje nowych kursów generują znacząco większy ruch. Państwa firma została mi polecona przez znajomych tworzących strony internetowe także ze względu na dobrą obsługę. Jak dotąd nie miałem nigdy kłopotów w dostępie do pomocy technicznej, co jest dla mnie ważne zwłaszcza że nie jestem informatykiem 🙂

Co istotne, nie było też żadnych awarii. Poza tym z poziomu menu darmowe sample na stronie udostępniam blisko 1GB danych w darmowych próbkach dźwiękowych, e-bookach i sygnałach testowych. Z poziomu panelu Kei mogę w łatwy sposób zarządzać dostępną przestrzenią dyskową i monitorować transfer.

Jak pozyskuje Pan klientów?

Swój przekaz i ofertę kieruję do bardzo wąskiej grupy docelowej, liczącej kilkadziesiąt tysięcy osób w Polsce. Dlatego staram się nawiązywać i utrzymywać współpracę z wieloma różnymi podmiotami. Prowadzę warsztaty i wykłady w ramach festiwali muzycznych, w szkołach i na uczelniach oraz wspomagam w szkoleniach dystrybutorów sprzętu muzycznego. Początkowo reklamowałem portal w prasie branżowej, ale szybko odkryłem że działania prowadzone w sieci są znacznie skuteczniejsze.

Inwestuje Pan w reklamę na serwisach społecznościowych? 

Inwestuję sporo pieniędzy w reklamę na Facebooku, niedawno utworzyłem grupę Musoneo Produkcja Muzyczna służącą wymianie doświadczeń, ocenie nagrań członków itp. W planie mam także rozwój kanału Youtube, który do tej pory gromadził wyłącznie darmowe materiały z portalu oraz aktywność w zakresie streamingu na żywo. Moi klienci mierzą się z rozmaitymi problemami technicznymi i szukają informacji różnymi kanałami, dlatego chciałbym aby mieli możliwość kontaktu i zadawania pytań w czasie i miejscu dla nich najwygodniejszym.

Dziękujemy za rozmowę i życzymy powodzenia w realizacji kolejnych projektów! 

Zapraszamy do przeczytania kolejnych wywiadów:

“Miłość do sprzętu analogowego a fascynacja cyfrowymi technikami obróbki dźwięku” – wywiad z Maciejem Polańskim
4.3 (86.67%) 6 głosów